Z Wojciechem i Bogdanem Wiśniewskimi, właścicielami firmy BW Wiśniewscy, o nowych inwestycjach w park maszynowy , rozmawia Małgorzata Wnorowska.

Czy słyszeli Panowie o tym, że o braciach Wiśniewskich mówi się w branży „jubilerzy”?

Wojciech Wiśniewski: Słyszałem też określenie „zegarmistrz”, ale nie bardzo wiem jaka jest tego geneza.

Jubiler kojarzy mi się z cennymi kamieniami i ogromną precyzją. Może to nawiązanie do kamienia, które Pan sprowadza z różnych stron świata? Trudno umówić się z Panem na wywiad, bo często Pan podróżuje.

Wojciech Wiśniewski: Osobiście zajmuję się kupowaniem kamienia. Jeżdżę do kamieniołomów, głównie we Włoszech,  obejrzeć ściany, które są przygotowywane do eksploatacji. To nie jest tak jak z gresem, gdzie można kupić tysiąc metrów jednorodnego wzoru. My zawsze  operujemy tylko w naturalnym kamieniu I gatunku, ale on ma swoją specyfikę, swoje użylenie, w zależności od miejsca pochodzenia, a nawet okresu w którym jest pozyskiwany. Starannie selekcjonujemy kamień, aby wykluczyć możliwe skazy czy

pęknięcia, które mogą powstać na etapie wydobycia i pierwszych szlifów. Dla klientów dobieramy indywidualnie kamień pod względem jego kolorystyki i struktury. Dlatego wolę osobiście dopilnować jaki kamień kupuję i patrzę na niego pod kątem późniejszych realizacji.  Ostatnio najczęściej sprowadzam marmury z Carrary. W obrębie kompleksu mezozoicznego eksploatowane są miedzy innymi marmury – na przykład Bianco Carrara, Statuario Venato, Calacatta Borgini, Bianco Statuario, Statuarietto, Bianco Gioia czy Carrara’c.

Gustują Panowie we włoskich kamieniach, ale też ostatnio we włoskich maszynach. Nie dalej jak miesiąc temu otrzymałam informację, że do Państwa zakładu w Milanówku trafiła maszyna Donatonii. Teraz dowiaduję się, że liczba włoskich maszyn kupionych od firmy Mekanika wzrosła 

do trzech.

Bogdan Wiśniewski: Kupiliśmy dwie pilarki od firmy Donatonii, najpierw model Echo Twin z podwójnym stołem, potem dokupiliśmy jeszcze najbardziej popularny model Donatonii Jet, a ostatnio zdecydowaliśmy się jeszcze na boczkarkę Montresor, czyli marki powiązanej z Intermac i Donatonii poprzez grupę Biesse.

Czy wszystkie te inwestycje zrealizowała dla Państwa firma Mekanika?

Wojciech Wiśniewski: Poznałem bezpośrednio osoby z zarządu Donatonii. Rozmawiałem o ich maszynach na targach. Pewnie chciałaby Pani zapytać, dlaczego nie ominąłem „pośrednika” i nie kupiłem bezpośrednio maszyn we Włoszech? Odpowiem tak: bo dostałem od Mekaniki coś znacznie więcej niż maszyny. Panowie Błażej Wroński i Konrad Węgrzyn okazali się świetnymi doradcami i fachowcami w dziedzinie nowoczesnych technologii. Ja wiem co chcę robić w moim zakładzie i czego mi brakuje, bo znam się na swoim rzemiośle, ale potrzebowałem prawdziwego wsparcia w zakresie doboru maszyn czy ich konfiguracji i takie wsparcie otrzymałem. Niewielu jest na rynku polskim fachowców z taką wiedzą i profesjonalnym podejściem.

Bogdan Wiśniewski: Ogromnym atutem jest tu krajowy serwis maszyn, który realizuje dla Donatoniego Mekanika, jego mobilność.  Cały czas mamy ze sobą bardzo dobry kontakt , od momentu gdy zaczęliśmy rozmawiać o kupnie maszyny, a także teraz gdy wciąż uczymy się je obsługiwać i odkrywamy ich różne możliwości.

Wcześniej w Państwa firmie już pracowała przez kilka lat włoska pilarka innej marki. Czy zastąpienie jej modelem Echo Twin znacząco poprawiło jakość czy wydajność?

Wydajność jest ponaddwukrotnie wyższa. To tak jakby jedna maszyna pracowała zamiast dwóch, a może i trzech. Proszę sobie wyobrazić, że do tych trzech maszyn musiałbym znaleźć dodatkowych operatorów, a przede wszystkim miejsce w hali produkcyjnej, a to kolejne koszty: oświetlenia, ogrzewania itp, a wynik produkcyjny wciąż byłby ten sam.

Mamy więc zoptymalizowane miejsce w hali, gdzie stanęła 5-osiowa piła mostowa Donatonii Twin z podwójnym stołem.

Na czym polega sekret większej wydajności? Mocniejszy silnik, szybszy obrót piły?

Wojciech Wiśniewski: Takich elementów, które wpływają na szybkość cięcia jest wiele, ale kluczowe są tu czasy przestoju wynoszące zaledwie 30 sekund, a nie 20 minut jak to

 jest w innych maszynach. Te 30 sekund w modelu Echo Twin to czas potrzebny na wymianę stołów, gdzie pierwszy stół odsuwa się spod piły z gotowymi formatkami, a pod piłę trafia już kolejny slab kamienia do pocięcia umieszczony na drugim stole. Sam rozładunek formatek odbywa się już poza strefą cięcia, dlatego też Donatonii zdecydowanie wygrywa czasem realizacji zadań przy zachowaniu wciąż bardzo wysokiej precyzji i jakości.

Bogdan Wiśniewski: Donatonii wprowadza też istotną zmianę jakościową jeśli chodzi o obsługę. Zdecydowanie ważniejsze są to zdolności umysłowe pracownika operującego

maszyną niż jego tężyzna fizyczna. Załadunek i rozładunek odbywa się automatycznie, nie ma potrzeby angażowania w to pracy ludzkiej. Z magazynów pomocniczych kamień trafia poprzez suwnice, a gotowe, przycięte już formatki są automatycznie rozładowywane przez bezpieczne dla kamienia, nieinwazyjne systemy podciśnieniowe. To dla nas bardzo ważne również dlatego, że pracujemy z dużymi formatami o grubości dwóch i trzech centymetrów. To bardzo delikatny materiał wymagający odpowiedniej logistyki.

Dotychczas spotkałam się z maszynami Donatonii głównie w produkcji powtarzalnych wyrobów takich jak parapety, płytki podłogowe i ścienne, gdzie stosuje się raczej proste cięcia. W Państwa firmie jest inaczej…

Bogdan Wiśniewski:  Realizujemy wiele zamówień indywidualnych w zakresie wykończeń wnętrz. Są to okładziny ścienne, schody czy obudowy kominków. Doceniamy tu elastyczność piły Donatonii, w której oś C jest uchylna w zakresie od 0 do 90 stopni, co pozwala nam na cięcia pod kątem, a nawet po łuku dzięki osi obrotu od – 5o do 365o. Jednocześnie z tarczą możemy stosować różnego typu frezy palcowe do wykonywania np. otworów montażowych bez konieczności przenoszenia formatek na inną obrabiarkę.

 Wojciech Wiśniewski: Obróbka kamienia coraz bardziej związana jest z komputeryzacją, a to również otwiera nam wiele nowych możliwości. Cyfrowo projektujemy, cyfrowo

porozumiewamy się z maszynami, a te maszyny wyposażone są w coraz bardziej inteligentne oprogramowanie. To wszystko pozwala nam pracować coraz bardziej efektywnie i precyzyjnie, ale też realizować coraz odważniejsze projekty.  Dostajemy z maszyny wiele ciekawych danych dotyczących naszego czasu pracy, wydajności, jakości surowca. Zdecydowanie zwiększa to komfort naszej pracy, możliwość jej planowania i ułatwia podejmowanie decyzji

APLA

Donatoni Echo Twin to centrum obróbcze do cięcia płyt granitowych, marmurowych, aglomeratów i kamienia o grubości do 200 mm. Wyposażone jest w pięć osi interpolowanych (X-Y-Z-A-C) z możliwością obrotu głowicy w zakresie od -5° do 365°. Jednocześnie głowica może wykonywać ruch w osi C (uchylny) w zakresie od 0° – 90°.

Tarcza diamentowa o średnicy 625 mm, i skokiem osi „Z” –  600 mm, zamontowana na obrotowej głowicy,  może ciąć wzdłużnie, poprzecznie, wykonywać cięcia skośne, pod kątem, łukowe, a także wycinać koła.

Cechą charakterystyczną pilarek Donatoniego jest bardzo dobrze przemyślana logistyka w zakresie załadunku i rozładunku stołów, szczególnie ważna przy obróbce dużych płyt

kamiennych.

Na stołach zamontowany jest czujnik automatycznego wykrywania grubości płyty. Uśredniony wykryty rozmiar tarczy przesyłany jest bezpośrednio do maszyny, która natychmiast aktualizuje parametry pracy osi Z. Jest to pomocne zwłaszcza przy cięciach pod kątem. Specjalny system pozwala także na automatyczny pomiar średnicy tarczy, która następnie jest aktualizowana w bibliotece kontrolera numerycznego maszyny.

Maszyna wyposażona jest w oprogramowanie figur parametrycznych PARAMETRIX oraz ISOGAG, które pozwala na tworzenie plików gotowych do realizacji produkcji, zawierające profilowanie liniowe, łukowe, wklęsłe i wypukłe, zarówno tarczą w pionie jak i tarczą w poziomie. Obróbka ta może zostać wykonana zarówno jako obróbka zgrubna jak i obróbka wygładzająca oraz łączona. Program jest tworzony z biblioteki profili, która może być bardzo szybko edytowalna w zależności od wymiarów i kształtów danego profilu i zapisywana jako nowy profil.